Podróż, która musiała się udać. Sycylia, cz. 3 i ostatnia: Noto i Katania

W drodze z serca Ortigii na dworzec autobusowy w Syrakuzach towarzyszyły nam senne promienie słońca i orzeźwiające krople przelotnego deszczu. To był trzeci, choć nie ostatni cel naszej podróży, a ja już czułam jej nadchodzący kres. Po wszystkich cudach Ortigii nie spodziewałam się już niczego lepszego, choć byłam mocno zaintrygowana samym słowem Noto. Od samego…

Podróż, która musiała się udać. Sycylia, cz. 2: Syrakuzy

Parne późne popołudnie. Ulice Ortigii unosiły kurz, który zdążył zadomowić się w ciągu całego słonecznego dnia we wschodniej części wyspy. Z burzowych chmur przenieśliśmy się w il pomeriggio molto azzurro, czyli popołudnie bardzo błękitne. Roberto i Cinzia, właściciele naszego wynajmowanego studio zrobili nam wycieczkę dookoła wyspy Ortigii, która jest sercem całych Syrakuz. Nocleg wybraliśmy całkiem…

Podróż, która musiała się udać. Sycylia, cz.1: Taormina

To miały być nasze wymarzone włoskie wakacje. Ja tęskniłam za innymi krajami niż Polska, bo w Polsce jeszcze nigdy nie odpoczęłam tak naprawdę, ale niestety uroki pracowania „dla kogoś” nie dają zbytniej elastyczności, a z czegoś trzeba żyć (choć ja właśnie wolę zdecydowanie bardziej oszczędzanie niż wydawanie, czy to dziwne, że stało się tak krótko…