Podróż, która musiała się udać. Sycylia, cz. 2: Syrakuzy

Parne późne popołudnie. Ulice Ortigii unosiły kurz, który zdążył zadomowić się w ciągu całego słonecznego dnia we wschodniej części wyspy. Z burzowych chmur przenieśliśmy się w il pomeriggio molto azzurro, czyli popołudnie bardzo błękitne. Roberto i Cinzia, właściciele naszego wynajmowanego studio zrobili nam wycieczkę dookoła wyspy Ortigii, która jest sercem całych Syrakuz. Nocleg wybraliśmy całkiem…

Podróż, która musiała się udać. Sycylia, cz.1: Taormina

To miały być nasze wymarzone włoskie wakacje. Ja tęskniłam za innymi krajami niż Polska, bo w Polsce jeszcze nigdy nie odpoczęłam tak naprawdę, ale niestety uroki pracowania „dla kogoś” nie dają zbytniej elastyczności, a z czegoś trzeba żyć (choć ja właśnie wolę zdecydowanie bardziej oszczędzanie niż wydawanie, czy to dziwne, że stało się tak krótko…

Vestmannaeyjar, czyli trochę Islandia, a trochę jednak nie

Moja lista ulubionych miejsc w Islandii zaczyna się niebezpiecznie wydłużać. Żeby jakaś lokalizacja mogła się na niej znaleźć, powinna spełniać jedno najważniejsze kryterium: muszę chcieć tam wrócić. Choć niekoniecznie tam wrócę. Ale mam przynajmniej w sobie to pragnienie. Świat jest duży i aż chciałoby się dodać niestety zbyt duży. Trudno jednak znaleźć jakiś punkt odniesienia, by…

Smak tęsknoty

Kiedy jestem w Polsce czuję co najmniej dwa razy silniej. Przeżywam każdy kęs, jakby był moim ostatnim. I choć słowo chleb występuje w słownikach na całym świecie, to każdy z nas, na dobrowolnym wygnaniu wie, że chleb i chleb to dwie różne rzeczy o tej samej nazwie. Podobne przykłady można mnożyć. Postanowiłam wybrać z mojego…

Mamma þarf að djamma

Tytuł tego artykułu to jednocześnie tytuł jednej z najpopularniejszych piosenek, które na imprezach podśpiewuje każdy Islandczyk. Mamma þarf að djamma w wykonaniu Jóhanny Guðrún wraz z zespołem Baggalútur  (Mama musi poimprezować) zawojowała krajową sceną muzyczną w 2013 roku i do dziś jest chętnie podchwytywana na spotkaniach towarzyskich. Ma nieskomplikowany tekst, potrafi się zapętlić w głowie na dłuższy czas, a jej…

Burt með 2020!*

Nie wierzę, że zmiana 0 na 1 realnie „coś” zmieni. Dziwiłam się wszystkim, którzy tak gorliwie żegnali rok 2020 jakby mieli nadzieję na to, że koronawirus zwinie manatki 1 stycznia. Bo przecież jest gorzej niż wiosną, tylko ten strach nagle jakiś mniejszy. Trzęsący portkami w marcu teraz śmieją się ze szczepionki, więc wiecie – moim…

Sörur

Absolutne królowe islandzkich Świąt. Trochę tajemnicze, bo rzadko można je kupić w sklepie, a w nie każdym domu zostaniecie nimi poczęstowani. Robienie sörur wymaga wszystkiego tego, czego ja nie posiadam: cierpliwości, precyzji, logiki i zachowaniu zimnej krwi kiedy w mikserze za dużo się dzieje. Od czterech lat korzystam z tego samego przepisu i choć kusi mnie,…

Ris a la mande

W tym tygodniu zabrakło fascynujących wydarzeń, dlatego czuję dziwną pustkę dzieląc się z Wami jedynie przepisem. Choć z drugiej strony… w końcu dostałam własny egzemplarz naszej książki „Codziennie jest piątek. Szczęście po nordycku. Sztuka celebrowania każdej wolnej chwili”! Mogę nareszcie podziwiać zdjęcia, które zrobiłam w tym roku podróżując po Islandii, zdjęcia mojego najbliższego otoczenia, moich…

Jólakaka w dwóch wersjach

Wczoraj rozpoczęłam kolejną dekadę życia i chociaż nie lubię robić podsumowań i planów, spisu sukcesów i porażek, osiągnięć i strat, to wczoraj pomyślałam przez chwilę w tych kategoriach. Nie cofałam się zbytnio do tyłu, bodajże rok, czy dwa lata. Po pierwsze, niedawno moje nazwisko pojawiło się na rynku wydawniczym dzięki książce „Codziennie jest piątek”, w…